O kinematografii Indii i nie tylko...
Blog > Komentarze do wpisu

Filmy z... (1) autobusem

Ładnych parę miesięcy temu wpadłem na pomysł cyklu notek. Żeby trochę uatrakcyjnić formułę tego bloga wreszcie wprowadzam pomysł w życie. Zmotywowało mnie również to, że na zajęciach z wiedzy o filmie dowiedziałem się, że to o czym mam zamiar pisać ma swoją nazwę. Choć być może przytaczane przeze mnie przykłady nie do końca będą mieściły się w tej definicji.

MacGuffin - czyli przedmiot, który motywuje akcję filmu, popycha ją do przodu, jest "bohaterem" filmu. Termin ten wprowadził sam Alfred Hitchcock w 1939 roku.

Jako, że pomysł na zbieranie "Filmów z..." w jednym miejscu przyszedł mi do głowy po obejrzeniu dwóch filmów autobusowych, na pierwszy ogień pójdą właśnie filmy z autobusem.

"Speed" (1994)

Pierwszym tytułem jaki chyba każdemu, bez względu na upodobania filmowe, przychodzi na myśl jest "Speed" z Sandrą Bullock i Keanu Reevesem. Autobus odgrywa tu rolę kluczową. W nim dzieje się praktycznie cała akcja filmu i to od niego zależy życie bohaterów. Jeżeli pojazd zwolni poniżej 50 mil na godzinę wybuchnie bomba w nim zainstalowana.
Choć "Speed" nie jest żadnym arcydziełem, to na pewno jest świetnym thrillerem, który przeszedł już do historii kina rozrywkowego.

"Pan i Pani Iyer" (2002)

Poruszający film o różnicach kastowych i wyznaniowych. Brahminka, Pani Iyer wsiada do autobusu jadącego do Kalkuty, razem z nią podróżuje muzułmanin, Raja. Autobus w "Panu i Pani Iyer" okazuje się jednocześnie pułapką i schronieniem. Podróż z kilometra na kilkometr staje się coraz bardziej niebezpieczna. Dylematem staje się nocleg: czy lepiej zostać w autobusie, czy szukać dachu nad głową, kiedy wszędzie wokół trwają zamieszki na tle religijnym?
Wielkie kino, pozycja obowiązkowa dla każdego. Chociaż autobus nie jest tu najważniejszy...

"Ich Noce" (1934)

Klasyczna, multioscarowa komedia z Clarkiem Gable i Claudette Colbert w reżyserii Franka Capry. Córka milionera ucieka od swojego ojca. Przypadkowo spotyka ją w autobusie dziennikarz, który widzi w jej historii dobry materiał na artykuł mogący uratować jego podupadającą karierę. Jak nietrudno się domyślić nie wszystko kończy się w planowany sposób. Długa podróż i skazanie na siebie przez 24 godziny na dobę musi wywrzeć jakiś wpływ na bohaterów.
Choć film ma już ponad 70 lat, nadal ogląda się go świetnie.

"Honeymoon Travels Pvt. Ltd." (2007)

Indyjska masala w natarciu. Mój ukochany film autobusowy. ;) 6 świeżo upieczonych par małżeńskich wybiera się w podróż poślubną na Goa. Jadą oczywiście autobusem. Różowym autobusem... I choć większa część akcji dzieje się poza rzeczonym środkiem transportu, to autobus własnie jest świadkiem kilku fabularnych przełomów. Zresztą... gdyby nie autobus, to nie byłoby filmu, bo czym bohaterowie pojechaliby w podróż?
Rewelacyjna komedia, w której każdy znajdzie coś dla siebie.

Na pewno wiele autobusowych filmów pominąłem. Te cztery wryły mi się w pamięć najbardziej. Jeżeli pamiętacie jakieś inne, dajcie znać w komentarzach. Będę wdzięczny również za podsuwanie pomysłów na "Filmy z...". Postaram się napisać o ciekawych propozycjach, o ile tylko będę znał jakieś przykłady. ;)

sobota, 03 listopada 2007, bhuvan

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Magdalith, pt016.lama.net.pl
2007/11/03 22:29:20
"Priscilla, królowa pustyni"!
Uwielbiam ten film. A Priscilla to różowy autobus właśnie :)
-
2007/11/03 22:42:42
Filmu nie widziałem, a tytuł obił mi się o uszy co najmniej kilkakrotnie. ;) Trzeba będzie zobaczyć.
-
2007/11/03 22:56:21
Ciekawy pomysł na cykl notek :)
Ja do wymienionych już filmów dorzuciłabym "Autobus" z 1996 roku. Więcej tytułów na chwilę obecną nie przychodzi mi do głowy (a jestem pewna, ze wiele jest filmów z autobusami :D).
-
2007/11/04 09:26:38
Może "Babel", część akcji jest związana z autobusem.
-
2007/11/04 11:29:59
Achajka: tego nie widziałem.
Prolka: o "Bablu" też pomyślałem, ale dopiero po tym jak wstawiłem notkę, więc uznałem, że nie będę już dopisywał. ;)
-
2007/11/04 12:38:54
Ciekawy cykl:). Mnie się przypomniała głupia amerykańska "komedia", gdzie młódź jedzie przez całe USA autobusem szkolnym do prezydenta...nie warte uwagi;)
Może kolejnym "bohaterem" będzie samolot?Tutaj to chyba będzie ciężka selekcja;)
-
Gość: Magdalith, pt016.lama.net.pl
2007/11/04 13:17:14
Jeśli już przy środkach komunikacji jesteśmy: może taksówka i pociąg?
-
2007/11/04 14:21:03
Jeżeli o samolot chodzi, to mam kilka pomysłów. Z taksówką też, ale to raczej oczywiste tytuły. Pociąg: tutaj jest ogromne pole do popisu. :)

Ale nie ograniczajmy się do środków transportu. Może filmy z... łyżką stołową? ;)

A tak na poważnie to samolot mnie zaintrygował. :)
-
2007/11/04 15:22:13
Świetny pomysł - miałam cichą nadzieję, że studia zaowocują prędko nowymi pomysłami i proszę. Czytając wstęp jako pierwszy przyszedł mi do głowy "Honeymoon...", zastanawiam się, czy to już nie zakrawa na lekkie skrzywienie.

A jeśli chodzi o łyżkę, to nie zapomnij docenić jej roli w "Matrixie" :)
-
2007/11/04 19:05:41
Ja bym jeszcze zaproponowała lalkę, szafę...;)A samolot mi się kojarzy przede wszystkim z "Air Force One".
-
2007/11/05 10:25:31
Filmów z lalką trochę bym w swojej pamięci znalazł. Gorzej z szafą, bo na razie kojarzą mi się dwa. ;) Zobaczymy... :D
-
2007/11/06 11:04:04
a gdzie Veer Zaara? :D Tam to dopiero autobus miał podwójną rolę! :)
-
2007/11/09 23:59:33
A może by tak film bollywoodzki, w którym główna aktorka ani razu NIE JEST mokra [nie 'odgrywa' wet saree, nie stoi pod wodospadem, nie rzuca się do niego, nie wskakuje do morza w Egipcie, nie opryskuje ją prysznic, ktory nie chce przestać lac wodą i tym podobne przypadki]
-
2007/11/10 14:09:23
To jest pomysł na kolejna serię. "Filmy bez..." ;) :D
-
2007/12/29 13:13:15
O jaaa! Jak ja szalałam za Speedem:D moja miłość Keanu Reeves:P haha nadal ten film bardzo lubię;) zwłaszcza ze względu na parę Keanu-Sandra:) Fajne te cykle..Podoba mi się pomysł:)
Jeszcze w Just Married (bolly) był autobus, ale film jest mierny:P